Wiedza tajemna ….

Dysleksja jakby jest i jakby jej nie było. Diagnostyka do łatwych nie należy, bo diagnozowanie nigdy w niczym łatwe nie jest. Również dysleksja wymaga „przyjrzenia” się pacjentowi, może dlatego po 3 klasie uczeń „z problemem” nagle oświecony zostaje światłem wiedzy i odkrycia – YES! DYSLEKSJA…Że można „to”  zauważyć już u trzylatka pisać nie będę. W tym artykule  przekornie o Dzieciach starszych, szkolnych, których dysleksja dotyczy bardzo bezpośrednio. Świadomi swoich ograniczeń właściwie zapominają, że mają zdolności, że mogą wszystko- tylko trochę im trudniej, ciężej, pokrętniej. Dziwić się jednak nie można, przekraczając mury szkół średnich, już są nauczeni, że DYSLEKSJA nie dotyczy większości przedmiotów, jedynie polskiego. Błędna pisownia góry hmury i som, brzydka kaligrafia dotyczy przecież tylko i wyłącznie języka ojczystego. Takie informacje uczeń najczęściej słyszy na historii, geografii, matematyce …Łaskawy nauczyciel nie bierze pod uwagę błędów ortograficznych na klasówce ( chwała mu za to), uczeń robi jedno ufff, bo przed nim mimo wszystko kolejne wyboje, manowce, boksowanie z rzeczywistością. Bo dysleksja to nie błędy ortograficzne. Dysleksja to problem z dekodowaniem i rozumieniem czytanego tekstu. Dekodowanie – to ODSZYFROWANIE  liter . ODSZYFROWANIE –  jest ciężką robotą, stresującą, trzeba wiedzieć co dana litera znaczy, słyszeć ją, wiedzieć jak ją wyartykułować,  widzieć i słyszeć ją uporządkowaną w szeregu a na koniec umieć powiedzieć litery jako wyraz, a już najbardziej na koniec znać rozumieć wiedzieć co to znaczy konkretnie. UFF … Przecież wszyscy czytamy!. Czytanie jest trudniejsze od mówienia. Jest bytem wyuczonym, lekko abstrakcyjnym. A jednak niezbędnym dla człowieka.

Uczeń z dysleksją w szkole od samego początku ma trudnej: w pierwszych latach uczy się czytać i idzie kiepsko, więc słuch fonemowy ma zaburzony- co jest prawdą –dlatego ćwiczy ćwiczy i ćwiczy i jest nadzieja, że ma czas do klasy trzeciej..a po trzeciej UPS…..Więcej przedmiotów, więcej czytania, więcej nauczycieli, którzy nie rozumieją. A uczeń niby czyta – metody są różne : dukanie, sylabizowanie, zmyślanie, mylenie …klasa się pośmieje, nauczyciel hmmm. A dyslektyk upokorzony, zniechęcony, pognieciony emocjonalnie. Że nic nie zrozumiał z czytanego tekstu jest rzeczą oczywistą. DYSLEKSJA to problem z rozumieniem CZYTANEGO tekstu. Mi fiesta preferida va a venir pronto? .Dysleksja to jak czytanie w  obcym języku. Dyslektyk lubi słuchać, wtedy rozumie. Słowa układają się w całość w zdania, opowiadanie, narracje. Dlatego dysleksja dotyczy KAŻDEGO przedmiotu. Zadanie z matmy, fizyki trzeba zrozumieć, bo to nie wszystko jedno czy punkt AB leży na trasie czy pod trasą, czy może pomiędzy..siła przyciągania to nie przeciąganie…współrzędna to nie podrzędna…

Tak, dysleksja to nie jest prosta sprawa, ani w terapii ani w życiu

Pozdrawiam Wszystkich moich Walecznych Dyslektyków Małych i Dużych

Nauczyciele nie odbierajcie dyslektykom szansy na osiąganie sukcesów…………